17 kwietnia Zamość stał się naszym kierunkiem wycieczkowym i od razu pokazał swoje najlepsze oblicze. Naszą przygodę rozpoczęliśmy w iście królewskim stylu - wsiedliśmy do elektrycznych rydwanów przyszłości, czyli meleksów. Dzięki nim mogliśmy spokojnie przemknąć przez miasto i zobaczyć jego najpiękniejsze zakątki,
bez ryzyka nadwyrężenia formy (która wciąż pozostaje w trybie „wiosennego rozruchu”). Przejażdżka dostarczyła też lekkich efektów specjalnych w postaci wiatru we włosach, ale Zamość szybko wszystko wynagrodził swoim urokiem i słońcem.
Po tej komfortowej ekspedycji przyszedł czas na jedyny „sportowy” element programu - wizytę w zoo. Grupa dzielnie podjęła wyzwanie spaceru i ruszyła na spotkanie ze zwierzęcym światem, który jak zawsze nie zawiódł.
Podsumowując: była to wyprawa pełna wygody, wrażeń i dobrego humoru. Zamość został podbity – w dużej mierze dzięki meleksom, ale jednak ![]()